Blog
Polityka Wschodnia
Polityka Wschodnia
Polityka Wschodnia Kluczowe informacje. Codziennie.
0 obserwujących 15 notek 7987 odsłon
Polityka Wschodnia, 26 marca 2012 r.

Radczenko: Do Skwiecińskiego- czy silny może wszystko?

http://www.president.lt

 

Aleksander Radczenko z Wilna

Piotr Skwieciński, publicysta „Rzeczpospolitej”, uznał w felietonie pt. „Ze słabym nie liczy się nikt”, że jedynym jaśniejszym punktem w działalności „złego rządu Platformy” są... relacje z Litwą.

„A jeśli miałbym rząd wzywać do jakiejś zmiany postępowania w tej materii, to z całą pewnością nie postulowałbym jego łagodzenia. Odwrotnie– doradzałbym więcej ostrości, rozważnych posunięć, realnych, wychodzących poza sferę dyplomatycznej symboliki. Posunięć naprawdę bolesnych dla Wilna” – pisze Piotr Skwieciński.

Publicysta „Rzeczpospolitej” całkiem sprawiedliwie, chociaż nie zawsze w zgodzie z faktami, wypomina Litwie i nową Ustawę o oświacie, która pogarsza sytuację szkolnictw narodowych, i wylicza niezrealizowane przez Litwę obietnice w kwestii oryginalnej pisowni imion i nazwisk, zwrotu ziemi, dwujęzycznych ulic i miejscowości, zamieszkanych przez zwarte mniejszości. Jednak proponowane przez niego lekarstwo – ostrzejszy kurs i boleśniejsze posunięcia— tak na dobrą sprawę może się okazać jeszcze gorsze aniżeli obecna polsko- litewska choroba.

Nie znam kraju, którego mieszkańcy zaczęliby lubić swoje mniejszości narodowe z powodu sankcji i gróźb dużego sąsiada. Nie będę tu przytaczał kontrowersyjnej polityki międzywojennych Niemiec w obronie swoich rodaków, którzy po I wojnie światowej znaleźli się na terenie sąsiednich, nowopowstałych państw i czym ta „obrona praw niemieckich mniejszości narodowych” dla sudeckich i kłajpedzkich Niemców ostatecznie się skończyła. Nie będę przypominał, czym się skończyły protesty łotewskich Rosjan w 2004 r. przeciwko (bardzo podobnej do obecnej litewskiej) Ustawy o oświacie, hojnie wspierane i popierane przez Moskwę.

Wystarczy jednak spojrzeć na obecne stosunki węgiersko- słowackie, żeby przekonać się że ostrzejszy kurs nigdzie i nigdy nie doprowadził do polepszenia się sytuacji mniejszości narodowej. Budapeszt wypróbował już chyba wszystkie możliwe w Unii Europejskiej środki nacisku na Bratysławę, jednak wszystkie przyniosły skutek odwrotny od zamierzonego. Im głośniej Budapeszt upominał się o poszerzenie praw węgierskiej mniejszości narodowej na Słowacji, tym bardziej władze słowackie te prawa okrajały. Tak naprawdę przełom nastąpił dopiero wówczas, gdy słowaccy Węgrowie cofnęli votum zaufania ślepo zapatrzonej w Budapeszt i Orbana, i przez nich finansowanej SMK, stworzyli nową, nastawioną na współpracę z większością słowacką partię Most- Hid i doszli do porozumienia z nową większością w słowackim parlamencie. Problem przestrzegania praw mniejszości narodowych to zawsze problem wewnątrzkrajowy, problem relacji pomiędzy obywatelami tego samego państwa i tylko w ramach dialogu obywateli i władzy tego kraju może być rozwiązany. Nieinaczej jest na Litwie.

To jest problem sporu obywateli Litwy z państwem litewskim” — całkiem słusznie zauważył ostatnio prezydent RP Bronisław Komorowski.

Poza tym muszę przyznać, że nie bardzo rozumiem, jakie boleśniejsze środki może zastosować Polska wobec swojego partnera z UE i NATO? Zamknąć granicę? Wypowiedzieć wojnę? Stworzyć „czarną listę?" Wprowadzić sankcje gospodarcze? Na to pytanie publicysta nie odpowiada, bo też żadna sensowna odpowiedź nie istnieje. Tak na dobrą sprawę nie ma w polskiej zbrojowni żadnego skutecznego środka, który byłby w stanie wymusić na Litwie zmianę kursu. Za prezydentury Valdasa Adamkusa, który prowadził aktywną politykę zagraniczną opartą na idei „eksportu rewolucji demokratycznej” do krajów postsowieckich, cofnięcie polskiego poparcia w tej czy innej inicjatywie mogło być może na Wilnie wywrzeć jakieś większe wrażenie, dziś, gdy i Litwa, i Polska uprawiają „pragmatyczną” politykę zagraniczną, takie wsparcie czy jego cofnięcie dla Wilna nie ma większego znaczenia. Litewski minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis jeszcze latem ur. zapowiedział, że Litwa nie ugnie się przed żadnymi naciskami z zewnątrz:

Niektórzy uważają, że można od nas coś uzyskać poprzez różne naciski. Nie udało się to Rosji, Związkowi Sowieckiemu i nikomu to się nie uda. Nie potrzebujemy "starszego brata”. I ten pogląd podzielają wszyscy bez wyjątku politycy litewscy, niezależnie od tego jak oceniają samego Ažubalisa.

Aby odegrać w polityce międzynarodowej jakąś większą rolę, trzeba być uznanym za podmiot silny. A kraj, który przez prawie 20 lat nie potrafi w relacjach z innym, mniejszym załatwić sobie realizacji ważnych dla siebie (i formalnie uznanych przez mniejszy podmiot!) postulatów, nie będzie uznany za szlachetny, tylko za słaby. Będzie za taki uznany i w Wilnie, i w Mińsku, i w Kijowie. I również w Moskwie” – uważa publicysta „Rzeczpospolitej”. Ze słabym nikt się nie liczy – twierdzi  Piotr Skwieciński.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Polityka Wschodnia

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @yarc Ma Pan rację, ale tu chodzi o połowę, po przyłączeniu ewentualnym Wileńszczyzny do...
  • @Bajbars True.

Tagi

Tematy w dziale